piątek, 10 września 2010

Dzień dobry. Jak ja się nazywam?

Chwilami zadaję sobie to pytanie :)
Nie wyrabiam czasowo totalnie. Robię wszystko, żeby nie mieć zaległości obróbkowych, przez co jestem z lekka oderwana od rzeczywistości.
Dużo się ostatnimi czasy działo (oprócz ślubów oczywiście), w tym: wesele deoców (totalnie odlotowa zabawa) i wypad na CIAF do Czech. Ponieważ akurat CIAFowe zdjęcia mam w tej chwili pod ręką to wrzucam kilka :) Najpierw trochę statyki.


























A fruwające będą później, jak wrócę z grzybobrania ;)

a, jeszcze kilka, na które się załapałam...

czwartek, 29 lipca 2010

z karabinem

Bądź co bądź nie we właściwej klubowej koszulce, ale ważne, że w kolorze blue :)
Krzesiny 30 czerwca w oczekiwaniu na starty eFów.

fot. Joanna Grzelak (PSute przeze mnie)

wtorek, 27 lipca 2010

A-ku-ku

Ależ mnie tu dawno nie było...
Dużo się działo przygód przeróżnych, począwszy od awarii auta pod Poznaniem (kolejne focenie F-16 w Krzesinach), kolejnej awarii (tej samej) w dzień po naprawie, po upadek aparatu i stłuczenie wyświetlacza (wrrrr), aż po 5 -dniowy mikro-urlop, który był mi potrzebny dla podratowania zdrowia psychicznego :)

Auto na razie jeździ, choć według mnie dziwnie i wcale mu nie ufam, że kolejny raz postanowi nie odpalić. Wyświetlacz na razie olewam, do serwisu pójdzie po sezonie ślubnym, bo obawiam się, że nie naprawią mi pomiędzy jedną a drugą sobotą, a w każdy weekend śluby.
Na urlop pierwszy raz w życiu nie wzięłam aparatu, żeby od niego odpocząć i nie mieć po wyjeździe kolejnych zdjęć do obrabiania (a mam zaległości ze ślubniakami jak jasny gwint). Za to pobyłam na świeżym powietrzu, zaczerpnęłam słonka nad jeziorkiem i popływałam na rowerku wodnym. Tylko czemu tak krótko?????

Dobra, czas na fotkę. Fotkę a-ku-ku :)

piątek, 25 czerwca 2010

Oj się dzieje się...

... czyli standard pełni sezonu - tłumacząc na nasz język - permanentny brak czasu, niedospanie i ślęczenie nad obróbką żeby nie zrobić sobie zaległości :) Wbrew pozorom jestem szczęśliwa - w końcu kocham tę robotę :)
Poniżej fotka z jednego z ostatnich wesel, Przemek przejął na chwilę aparat i ze zdziwieniem skomentował do Iwonki "ale to jest ciężkie" - kurcze, no nie da się ukryć, trochę sprzęcicho waży, nie mówiąc już o torbie, w której zazwyczaj jeszcze parę "drobiazgów" się znajduje. Czasem marzę o tragarzu :)

No nic, wracam do roboty...

PS.  Iwonko i Przemku - pozdrawiam i do zobaczenia na plenerku! 

sobota, 5 czerwca 2010

Squadron Exchange - Krzesiny

27 maja postanowiłam dołączyć do świrów lotniczych z Air Action z wizytą w 31 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. Głównie dlatego, że to był czwartek, a praktycznie wszystkie weekendy, gdy odbywają się jakieś pokazy lotnicze mam "zaślubowane". Atrakcją były F-16 Belgijskich Sił Powietrznych, które wraz z załogami naszych F-16, MiG-29 oraz Su-22 trenowały wzajemną współpracę. Pogoda była do bani. Co chwilę padało, niebo w kolorze jednolicie szarawym, pofociłam do momentu gdy w każdym bucie miałam średnio pół litra wody. Świry oczywiście dalej świrowały :)
Wniosek - muszę wreszcie się zmusić i zanabyć jakieś sensowne obuwie, które jednocześnie nada się na górskie wędrówki :)
Generalnie - było super! Następny wypad na Góraszkę, ale ja tylko w niedzielkę :( oby tym razem pogoda dopisała...
No to parę gniotów.

poniedziałek, 24 maja 2010

ZAKO i POWER DLA WIKTORKA

Koncert charytatywny, który pierwotnie miał odbyć się 10 kwietnia (i z przyczyn znanych chyba każdemu Polakowi został odwołany) odbył się w sobotę 22 maja. Do tego czasu sztab wolontariuszek z przeróżnych miast naszego pięknego kraju, miał ręce pełne roboty i głowy pełne pomysłów, z których sporo udało nam się zrealizować. Sam koncert totalnie odlotowy, fakt, że sala koncertowa UM w Radomiu była wypełniona po brzegi, ludzie chętnie kupowali losy na loterię fantową, by jak najpełniej i najlepiej wspomóc całą akcję, cieszył nas ogromnie. Gwiazdą koncertu był Zakopower, a przed chłopakami śpiewał Gospel Radom. Jeden z utworów "Siadoj z nami" Zako zaśpiewali w asyście chóru - wyszło fenomenalnie! No muszę powiedzieć, że bawiłam się świetnie, moja mama również (od dawna chciała zobaczyć Zako na żywo). Atmosfera była genialna! No i jedną z ważniejszych spraw był zaszczyt dla wolontariuszek wręczenia zespołowi Złotych Płyt za sprzedaż "Na siedem" i "Zakopower koncertowo" - było faaaaajnie :)

piątek, 30 kwietnia 2010

"Ostatnia małżeńska deska ratunku"

Na plenerku poszwędaliśmy się tu i ówdzie. Słońce dawało masakrycznie, ale najcieplej na świecie to nie było. Najtrudniej było na wielkim kole w lunaparku, nie czułam się tam zbyt bezpiecznie i stabilnie, a złapanie orienta w którym miejscu i chwili Marta z Robertem pojawią się w przeciwległej gondolce zajęło mi kilka okrążeń :) Dobra, tradycyjnie pisanie nie idzie mi za dobrze, więc się zamykam :)

środa, 28 kwietnia 2010

Radocha :)

Radocha niejako podwójna; przez cały dzień fantastycznie było patrzeć na Martę i Roberta, ich roześmiane twarze i niesamowitą energię, po drugie, nie mogłam się już doczekać pierwszego w tym sezonie ślubu, tak strasznie już mi się chciało :)
Genialna wiosenna pogoda, wspaniali ludzie, przesympatyczny ksiądz, wszystko to sprawiło, że to był super dzień, dzięki któremu naładowałam akumulatory na sporą część sezonu! :)


poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wielkanocnie...

W tym roku Wielkanoc u mnie, głównie ze względu na chęć oszczędzenia dziadkom konieczności wczłapywania się na czwarte piętro do rodziców :) Nie ma to jak winda ;))
Muszę kupić jakiś większy stół na następny raz, bo ciężko cokolwiek było na obecnym zmieścić. Było fajnie i sympatycznie, bo bardzo rodzinnie. Dziadki jak zwykle jedli jak wróbelki więc masa żarełka została do zjadania w kolejne dni. Tradycyjnie zaczęło się od "stukania jajkami" (tym razem wygrałam ja, hihi), nie wiem skąd ten zwyczaj wziął się w naszej rodzinie, ale zawsze tak było (od kiedy pamiętam).

poniedziałek, 29 marca 2010

powrót do... młodości :)

Na kolejnej, niemalże już cyklicznej imprezce postanowiliśmy się trochę odmłodzić - tym razem padło na Eurobusiness :) Ponieważ grę uruchomiliśmy gdy część już wyszła, bankowo będzie powtórka - teraz tylko była rozgrzewka przypominająca zasady. Oczywiście byłam pierwszą wypłukującą się totalnie z kasy (efekt ciągłego trafiania do więzienia i omijania linii startu). Ale się odegram następnym razem!!