środa, 9 września 2009

Piękni i młodzi :)

czyli Ewelina i Michal - z serii nadrabianie zaleglosci na blogu.
Kieeeeedy to bylo... W CZERWCU! Czas wiec najwyzszy by wpis powstal.

Napisze tak. Krotko. Ewelina to bardzo zywiolowa osobka. Tryska energia i nia zaraza. Zeby nie bylo (co zreszta widac na zdjeciach) obdarowuje swiat rozwalajacym usmiechem. Nieznosna czerwcowa pogoda nie byla w stanie zepsuc jej humoru, w trakcie i po ceremonii lalo niemilosiernie. Bylam na wielu weselach, ale na zadnym nie widzialam, zeby tak sie goscie bawili jak wlasnie u Eweliny i Michala. No ja rozumiem wiele, ale zeby 99% gosci bylo non stop na parkiecie to juz byl dla mnie szok:) Pozytywny oczywiscie. Generalnie - rewelacja.
No dobra, czas na foty. Najchetniej wstawilabym wiecej...











































czwartek, 3 września 2009

życie płynie... i Kazimierz

Życie płynie z dnia na dzień, ciągle cos do zrobienia, zaległosci obróbkowe już prawie, prawie wyszły na prostą :) Najgorsze w tym wszystkim jest poruszanie się po miescie bez auta, no ale tak to jest jak sie dupsko przyzwyczaiło do wygody. Na szczęscie jutro odbieram "szczałę" z serwisu i znów będę mobilna, hurrraaaa. Dopiero ostatni tydzień uzmysłowił mi, jak bardzo jestem uzależniona od samochodu, pomijam już fakt, że totalnie nie orientuję się gdzie który autobus i tramwaj kursuje i jak się dostać tam czy ówdzie. Po ostatniej wyprawie po odbitki i albumy, gdy straciłam grubo ponad 3 godziny, wsciekłam się na maksa :)

No, a weekend w Kazimierzu z Asią i Tomkiem minął zajefajnie. Szkoda tylko, ze w sobotę lało równo i dokładnie, a przez korki trasa zajęła nam 5,5 godziny. Ale nic to, wieczorem sobie odbilismy w knajpkach. W niedzielę "zdziebko" sie zdziwilismy, bo nie wiadomo skąd (w porównaniu do soboty), w Kazimierzu były istne tłumy - no i jak tu robić sesję, gdy na rynku nie ma gdzie palca wetknąć? Do tego wzbudzalismy maksymalną sensację i co chwila ktos łapał za komórkę czy aparacik, by Asię i Tomka sfocić jak atrakcje turystyczną :) Ale dzielni byli i starali się nie zwracać na gapiów uwagi.
Bardzo im za ten wypad dziękuję, bo mózgownica mi się zresetowała i nastawienie do rzeczywistosci się znacznie poprawiło.

I kilka fotek z wieczornego szlajania sie po kazimierskich knajpkach, slubne beda poooozniej:)


Tomek dzielnie nosil moja torbe:) No ale czasem musialam mu ja zabrac, chocby po to, zeby nie bylo jej na zdjeciu.



"zrob mi fotke na n-k" :)



zabawy nowym obiektywem :)

piątek, 28 sierpnia 2009

dni świra cd...

krotko - trzy dni swira przeciagnely sie na kolejne dwa...

no nic... jutro jade na wypad plenerowy z "moimi mlodymi" Asia i Tomkiem, mam nadzieje troche odreagowac :)
W Kazimierzu wieki nie bylam...

środa, 26 sierpnia 2009

Trzy dni świra

tak po krótce moge opisac to co sie dzieje...
zamieszanie z remontem, zalegle i biezace zdjecia plenerowe, wypadek taty... eh...
jestem wykonczona - nie mam sily na obrobke, ale nie moge juz odkladac jej na pozniej, bo potem znowu maraton mi sie zrobi :(

niedziela, 23 sierpnia 2009

szufladowo

tak mi sie dzis te zdjątka nawinely przy szperaniu po dysku i szukaniu spokoju umyslu, natchnienia na wyjazd...

Wschod slonca nad Wdzydzami, godzina jakas nieprzyzwoicie wczesna jak na mnie, cisza, spokoj, mgielki.
Zdjecia wykonane o 5:24, 5:29, 5:35


Potem uwage przykuwaly perkozy, troche brakowalo jakiegos jeszcze dluzszego obiektywu :(





a to z innego pleneru - okolice Tlenia - zaczarowany las :)



i serducho na murze z pleneru w Myslakowicach, ruiny zamku w Swinach:)


a tu z obserwatorium na Sniezce - dzieki pomocy i znajomosciom Imago, ktora zalatwila nam tam wejscie, moglismy poogladac rozne urzadzenia meteorologiczne, pozagladac tu i owdzie, choc moja uwaga skupila sie glownie na heliografie




Teraz te wszystkie zdjecia zupelnie inaczej bym obrobila, ale postanowilam zostawic w wersji pierwotnej. Nie ma bata, we wrzesniu, gdzies pomiedzy slubnymi sobotami wybede gdzies...

sobota, 22 sierpnia 2009

wódka musi byc...

Tak mi sie przypomnialo spiewane haslo przewodnie z ktoregos tam wyjazdu...
Dzis zdecydowanie musi byc wodka!
Od dluzszego czasu pierwsza wolna sobota wieczor, a ze obrobki sporo czeka, to w sam raz do lustra popic sobie moge.
Gdzies bym wyjechala na troche, albo na troche dluzsze troche - oderwalabym sie od codziennosci, wylaczyla fona, zostawila laptoka w domu, polazilabym tu i owdzie, porobila zdjecia DLA SIEBIE i wylaczyla mózgownice. Tak, zdecydowanie, moj ptasi mozdzek potrzebuje odpoczynku, takiego totalnego zostawienia wszystkiego W DOMU, zresetowania szarych komorek i nabrania... swiezej mocy... ostatnio zwoje mi sie grzeja do tego stopnia, ze nawet gdy probuje zasnac, pod czaszka jest jakas masakra, miliard mysli tlucze sie okrutnie i okolo 4 rano, dopiero z wycienczenia od pracy na pelnych obrotach, mozgownica postanawia odpuscic pozwalajac mi zasnac. Meczace to jest na dluzsza mete :(
wyjade... kiedys... w jakies malownicze miejsce i zaczne od poczatku...

piątek, 21 sierpnia 2009

trasy dalsze i dalekie

Trza bylo sie wziac w garsc i w koncu ruszyc realizowac etapy zlecenia, praktycznie trzy dni w aucie, z krotkimi przerwami na focenie. Cale szczescie udalo sie zaliczyc wszystkie wymagane obiekty, choc jeden zza plotu a drugi bez zezwolenia, przez otwarta szybe w aucie :) W Cieszynie tak mna zakrecil gps, ze malo sie nie przeprawilam przez granice, ale okazalo sie, ze jest jakas boczna drozka i mozna nia zawinac do centrum miasta :) Przedwczoraj i wczoraj jezdzilo mi sie swietnie, a dzis trasa z Krakowa do Łodzi wykonczyla mnie fizycznie, ale to pewnie przez kumulacje tego jezdzenia.
Wszystko fajnie na tym slasku, tylko ciagle gdzies cos przebudowuja, zjazdy, objazdy, korki i tym podobne, z pominieciem tych drobnych szczegolow, to fajnie sie tam jezdzi. Jest tyyyyyyle fajnych widokow i miejscowek po drodze, sek w tym, ze nie ma sie gdzie zatrzymac, zeby pofocic dla przyjemnosci :(
Jestem tak zrabana, ze pomimo popoludnia klade sie do wyrka.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

remont :(

eh... myslalam, ze to bedzie latwe - wywalic cala dotychczasowa zawartosc lazienki, wrzucic na sciane glazure, wstawic nowa wanne, kibelek i umywalke...
w rzeczywistosci to wcale nie jest takie rozowe :(
bo albo cos mi sie podoba (i wtedy kosztuje jak za przyslowiowe zboze), albo jest przecietne cenowo a co za tym idzie przecietne rowniez w wygladzie...
a dobrac pasujace do siebie stylem elementy wyposazenia (te ceramiczne) to wcale nie takie hop siup - nawet w jednej serii/linii produktow wanna nie pasi do umywalki...
najprosciej by bylo wstawic kabine - ALE JA LUBIE POSIEDZIEC SOBIE W WANNIE...
tak wiec skonczy sie chyba tym, ze... kazdy element bedzie od innego producenta :)

no a najgorsze w tym wszystkim to jest fakt, ze jakis pijany architekt projektowal bloki, a sposob przebiegania wszelakich rur jest kretynski do kwadratu... dobrze, ze moj remonciarz ma duzo pomyslow jak sobie z tym poradzic :)

no nic, wracam do przegladania i wybierania wyposazenia, na razie w necie oczywiscie, hihi

niedziela, 16 sierpnia 2009

juz za chwileczke...

juz za momencik... w kazdym razie mam nadzieje, ze juz niebawem :)
czekam na paczuszke z 14-24 :) obym tylko po otwarciu nie ujrzala w srodku cegly...
no ale licze, ze sprzedawca uczciwym czlekiem jest...
troche fatalny moment sobie wybralam na ten zakup, bo remont lazienki mi sie zaczal i powinnam teraz kupowac glazure, wanne i inne takie... ale coooo taaaam...
jak sie dorwe do tego szkielka, to eeeeeh;)