środa, 1 lipca 2009

Marta i Michal

Pokonczylam wreszcie wszystkie zalegle obrobki, co nie oznacza, ze zaraz znowu nie bede przyklejona do kompa :)
No to po kolei.

13 czerwca - caly dzien lalo rowno i dokladnie, nawet chwili przerwy deszcz nie chcial sobie zrobic. Ale Marta z Michalem niespecjalnie sie tym przejmowali - w kazdym razie po ich minach tak wnioskowalam :) Na weselu dosc czesto rzucala mi sie w oczy jedna rzecz - byli w siebie zapatrzeni non stop, maslane oczy itd :) Milo bylo popatrzec :)
























czwartek, 25 czerwca 2009

maraton obrobkowy trwa

tak, tak :( nadal obrabianie, spie, jem, obrabiam i tak w kolko.
Pogoda maksymalnie niepewna i zmienna a zalegle do zrobienia plenery czekaja. Chcialabym zeby chociaz na jeden tydzien sie poprawila na tyle, zeby te sesje zrobic. Najlepiej na troche dluzej, ale prooooszeeeee o chocby tydzien i pogodne soboty do konca sezonu :)

czwartek, 18 czerwca 2009

chyba zwariowałam...

ze podjelam sie tylu zlecen w czerwcu... wszystko przez ten niedokonczony remont, ktory jak wiadomo kosztuje... chcialam troche na niego zarobic, a teraz mam co chcialam, siedze jak zombie przed kompem i obrabiam i obrabiam :(

No, po wtorkowej ciezkiej depresji, ktora dopadla mnie na zakupach (usilowalam kupic jakas kreacje na slub Eny i Yoza, niestety beskutecznie), dzisiaj WRESZCIE udalo mi sie zakup zrobic :) rzadka okazja jak dla mnie, zeby sie pobawic na czyims weselu, zamiast byc w tym czasie "w pracy" i biegac z aparatem. Tzn tez bede focic, ale juz w wersji lightowej, czyli ze potanczyc tez mam zamiar :) choc pewnie nie zabaluje za bardzo, bo nastepnego dnia inny slub, "klientowski", wiec kaczor nie moze mnie meczyc, bo z fot nici :(

dobra, wracam do "obrębiania" - jak mawia moja mama :)

niedziela, 14 czerwca 2009

zmiany, zmiany...

kobieta zmienna jest :)
jeszcze jedna tura i totalnie odmieni sie moj kolor wlosow :) zobaczymy jak to jest byc blondynka :) tzn ja zobacze, hihi :)

oprocz tego nic sie nie zmienia... dni plyna, oddycham, foce i siedze przed kompem obrabiajac zdjecia... dzien za dniem...

wtorek, 9 czerwca 2009

Gosia i Tomek

Cala sobote byla pieeeeekna pogoda, az do czasu... Przed wejsciem do kosciola bylo jeszcze niezle, ale po wyjsciu lalo jak z cebra :(
Musze chyba w takich przypadkach zatrudniac jakiegos trzymacza parasola, bo nie lubie potem wpadac na sale weselna zmoknieta jak kura :(
No ale do rzeczy... Przedstawiam Gosie i Tomka.